Temu rumieńcem zaszła twarz blada,

Po siwych rzęsach łzy ze krwią biegą,

Oczy w niebiosach — snadź112 się spowiada.

Nagle dostojne oblicze zmienia,

Wyrazem bolu czy przypomnienia,

I głucho jęknął: »Grzeszyłem dosyć,

Lecz żal otwiera niebieskie wrota,

Umiałem ciernie życia przenosić

Jako ofiarę grzechów żywota,

Strzegłem jak mogłem grzesznego łona,