Lubiliśmy procesa i pieniacze matnie,

U was pewnie zakwitło miłowanie bratnie;

Równych synów ludzkości odkupionych z krzyża

U was pycha herbowna pewnie nie poniża;

Porzuciliście puchar, co ku złemu kusi;

Z trzeźwych piersi modlitwa gorętszą być musi;

A jako Bóg nagradza cnotę zasłużoną,

Toć i wasze niebiosa błękitniejsze pono...».

Och! boleśno posłyszeć taki głos z mogiły:

Jeszcze nasze zasiewy kłosów nie puściły,