Kilkanaście chat od wjazdu, niczém nieróżnych od zwyczajnéj wioski, kościół na górze, pięknej doryckiéj architektury, ładny pałacyk dziedziców, obszerny cienisty ogród, jezioro poza dworem, wszystko oblane jakąś miłą atmosferą, — oto fizjonomia Suderwy — fizjonomia dobrze nam pamiętna, dla wielu miłych chwil, któreśmy we dworze tutejszym spędzili, gdzieśmy po raz piérwszy w życiu, byli na przedstawieniu naszej Chatki w lesie przez miłe a życzliwe grono amatorów. Ale to wszystko rzeczy dotyczące się naszych osobistych wspomnień, cóż wam do nich, czytelnicy? Życzliwą cześć dla mieszkańców Suderwy zostawmy raczéj we własném sercu niż na kartach drukowanéj książki; trwalsze tam będą niż na druku, który za rok, za drugi, mole potoczą, zapomnienie przykryje.
Nazwisko Suderwy wywodzą z etymologii litewskiej, od wyrazów su przyimek z, i darwie: trzaska, błonka smolna. Mogła ta nazwa wziąć swój pierwiastek od rybaków ze smolném łuczywem w nocy łowiących rybę albo może od jakiego religijnego dawnych Litwinów obrzędu, odbywanego ze smolną pochodnią lub łuczywem. Cóżkolwiek bądź, nazwa Suderwy spotyka się w kilku innych miejscowościach w okolicach Wilna. Tę samą nazwę nosi rzeczka, — a Zameczek, dwór o milę od Wilna położony, nosił w XVI wieku i później nazwę Suderwy Wirszyłłowskiéj69.
Kościół suderwiański, wspaniały, jakich niewiele po wsiach i miasteczkach naszych spotykać można, po utworzeniu tutaj przez biskupa Massalskiego parafii w r. 1782, fundowany został przez Walentego Wołczackiego biskupa tomaseńskiego, który po Łopotach nabywszy Suderwę, był razem tu dziedzicem i pierwszym proboszczem. Wymurowano go, z dołożeniem znacznych pomocy księżnéj Teodory Sapieżynéj, podług planu, który skreślił Wawrzyniec Gucewicz, nasz znany architekt: wzniósł się w stylu doryckim, bez wież, z kopułą, blachą żelazną pokrytą, z frontem ozdobnym w krużgankach w kształcie półkola, o sześciu kolumnach murowanych, które wspierają facjatę, a pomiędzy któremi pomieszczone są nisze na posągi. Plan ten piękny na oko, dobrze przypominający styl Gucewicza, okazał się w skutku niepraktycznym; kościół bowiem na górze, z płaskim dachem, wystawiony jest na szkodliwe działanie słot i deszczów, które coroczną i kosztowną naprawę czynią niezbędną. W niszach stoją kolosalne gipsowe posągi, czterech ewangelistów oraz św. apostołów Piotra i Pawła, wykonane około r. 1820 przez snycerza Pulmana. Wewnątrz posiada ładną galerię około rotundy, parę niezłych obrazów, cztery obrazy ornamentowane gipsaturą i sklepy fundatorów. Cmentarz otaczający dokoła świątynię, łączy się ze starym i cienistym ogrodem pałacowym. Co za cudny, co za daleki widok stąd na okolicę, zwłaszcza przy pogodnym dniu letnim!
Kościół ten rozpoczęto budować w r. 1803; do 1812, za życia jeszcze fundatora wzniesiono ściany; po zgonie zaś biskupa, spadkobierca jego, prezydent Hipolit Wołk-Łaniewski, hojnym nakładem dokończył świątynię, która w 1822 została poświęconą, a w 1834 konsekrowaną praez J. B. Kłągiewicza biskupa chryzopolitańskiego, później wileńskiego. Oprócz Suderwy, biskup wołczacki, a raczéj brat jego kanonik wileński i proboszcz suderwiański odbudował we wsi Szyłanach kościół filialny, do którego niejaki Ancuta przywiązał był pewne fundusze. Kościółek ten, istniejący od połowy XVII w., zostawał pod zarządem kapituły wileńskiéj, należąc do parafii kalwaryjskiéj. Do kościoła suderwiańskiego należała wieś Sanguniszki, a parafia jego składała się z półtrzecia tysiąca mieszkańców, płci obojéj.
Wszyscy kmiotkowie mówią tu jeszcze po polsku; jest to jeszcze czysta Ruś litewska, ale kmiotek podmiastowy, z każdéj wyprawy do miasta więcéj złego niż dobrego przywozi. Obyczaje tutaj są czyste jak w całéj Litwie, lubo nie ręczymy czy niedbalstwo i nałóg pijaństwa, te niby powszednie, a jednak ciężkie grzechy naszego ludu, i tutaj nie mają miejsca. Mężczyźni, już po większéj części nie zatrzymali staroświeckiego kroju sukman i uszatych czapek swych praojców. Noszą się jakoś surdutowo, nieestetycznie, w naiwném przeświadczeniu, że to szlachetniéj wygląda. U niewiast całe ogrody fałszywych kwiatów na głowie, kramne chustki zarzucone przez plecy w jakiś sposób niby dystynkcyjny, kolorowe spódniczki, zajęły miejsce lnianéj odzieży i skromnych polowych kwiatków na głowie, jakie dawne Litwinki nosiły. Tak przynajmniéj widzieliśmy ustrojoną populację wiejską, przejeżdżając témi stronami, w dzień świąteczny. Bolało to nas niezmiernie, że Litwa tak waży sobie lekce swój starodawny ubiór; ale w kilka miesięcy późniéj, przejechawszy znaczną część Królestwa Polskiego, a nawet Krakowskie, gdzie w ubiorze miejscowym tak pięknym i malowniczym, tak już rzadko spotkać włościanina nawet w dzień powszedni przy pracy, — pogodziliśmy się z tym koniecznym wynikiem postępu i powiedzieliśmy sobie:
— To stara historia Wąsów i peruki, tylko powtórzona w kilkadziesiąt lat późniéj i na mniejszą skalę próżności.
Brzydkim być musiał strój starej Polski i starej Litwy, kiedy postęp kazał go odrzucić.
Czy zaś strój postępowy piękniejszy i wygodniejszy od dawnego?
Nie chcemy rozwiązywać zadania, bo nie chcemy wkraczać w prawa filozofów, estetyków i krawców.
Wyjeżdżamy z Suderwy, skręcając się wokoło dworu, mimo rzeczki i pięknego jeziora z wyspą, nazwanego Wilnoje (którego nazwa ma pochodzić z języka litewskiego falowania), a które na prawą naszą rękę, dalekiém, błękitném pasmem rozesłało się pomiędzy lasami. Tutaj równie jak i po drugiej stronie Wilii czyli w powiecie Trockim jest wiele jezior dosyć rybnych. Zapamiętaliśmy nazwę niektórych z prawéj strony Wilii. — I tak: w posiadłościach Suderwy, oprócz jeziora Wilnoje, są jeszcze dwa inne: Kowszelis i Rzesza, w okolicach Kiernowa: Dundulis (od bąblowania), Dełna od dłoni, które w kształcie ręki rozgałęża się, na koniec Pospere pamiętne tém, że wedle tradycji tu zostały utopione z urną popioły książęcia litewskiego Sperasa.