Nowe formy, nowe oszukańcze numerki i perspektywy.
Przerwa w akcji.
Lud nazywa tę akcję „małą” akcją w odróżnieniu od „dużej”, lipcowej.
Ale akcja trwa.
Żydzi czują w powietrzu, we krwi, wyczytują między wierszami plotek wieści i nowych sugestii koleżków z Alei Szucha. Zwozi się cement, cegły, noce rozbrzmiewają stukiem młotów i oskardów. Pompuje się wodę, robi się studnie podziemne. Schrony. Mania, pęd, nerwica serca getta warszawskiego.
Światło, kable podziemne, przebijanie wylotów, znów cegły, sznury, piach... Dużo piachu... Piach...
Nary, prycze. Aprowizacja na miesiące.
Przekreśla się elektryczność, wodociągi, wszystko. Dwadzieścia wieków przekreślonych przez pejcz esesmana. Epoka jaskiniowa. Kaganki. Studnie wiejskie. Długa noc. Ludzie wracają pod ziemię.
Przed zwierzętami.
A za oknem coraz wyższe słońce.