Ciż sami, Bartłomiej i Dorota wychodzą ze młyna.

BARTŁOMIEJ

Witam was, moje dzieci, cegos to ządacie?

JONEK

Oto tu, Bartłomieju, państwo młode macie,

Które was psysło prosić na swoje wesele.

Ja, jako pierwsy druzba, do nóg wam się ścielę,

Byście swoją osobą udazyć ich chcieli.

Psytem, byście swą zonkę i córeckę wzięli,

Pokorniuchno uprasam.