zamieszkaliśmy w domu pana w samym centrum starego ciała
miasta, które ciągle się leczy.
a dźwięki płyną z rogu
ulicy.
płyną samochody, autobusy i ludzie po chodnikach donikąd.
a kiedy już wchodzę w pańską skórę i staram się to opisać
rozdzierają mnie dreszcze.
i nie naklejam żadnych ogłoszeń
jak jest przykazane na trzech żółtych kartkach
na ścianie szpitala.