i wziął pan w swoje ręce dwie małe karteczki.
i rozmnożyły się one w jego dłoniach po dwakroć.
a wtedy ja mówię:
panie, zatem zechciej przyjąć ode mnie w dowód wdzięczności
tę oto świętą księgę.
i pan po raz wtóry odmienił swe oblicze.
i uśmiechnął się.
i sięgnął za plecy, a tam-mały skórzany portfelik w pudełeczku
z napisem „pierre cardin” uśmiechnął się do mnie.
i wręczył mi go pan mówiąc: