jak oni biegają tam i z powrotem,

jak wiecznie się spieszą.

ze szpitala na cmentarz przechodzi się po pasach,

najbezpieczniej w świecie.

zamieszkaliśmy w domu pana w samym centrum starego ciała

miasta, które ciągle się leczy.

a dźwięki płyną z rogu

ulicy.

płyną samochody, autobusy i ludzie po chodnikach donikąd.

a kiedy już wchodzę w pańską skórę i staram się to opisać