i tylko krzyknąłem wniebogłosy na cały kościół.

a potem nie odwiedził mnie pan już o czasie pod postacią chleba,

albowiem popamiętał mnie pan.

i nie zapukał pan do mych drzwi, jako do drzwi moich kolegów.

i rosłem pomału, bez wiary.

albowiem tylko babcia moja pragnęła, bym wreszcie przystąpił.

i wystąpiły naciski w rodzinie.

i ojciec mój, pański niegdysiejszy wierny sługa, którejś niedzieli

odwiedził pana.

i dla świętego spokoju poprosił, by pan, w dobrej wierze,