w buzi gruby tkwi paluszek

i tak idzie uśmiechnięta,

wypinając krągły brzuszek.

Za Sobótką w środek sali

para wronek śmiało wali.

Dalej, w cudne strojna szaty,

jasna, cicha i powiewna,

woniejąca niby kwiaty

płynie wróżka, Cud-królewna.

A za nimi w słońca łunie