pokryjomu

wyszły z domu.

Nie wróciły na południe.

Wilk je może

pożarł w borze,

albo wpadły w jaką studnię.

Majster rwie na głowie włosy,

matka szlocha wniebogłosy —

bo już pewność jest niezbita,

że z urwisów majstra kwita!