Teraz Marta się obraziła:

— Ależ nie! Proszę cię, mów! — Ania zaczęła się strasznie śmiać, a Tom, który pisał właśnie w pocie czoła „Mama kupiła maku”, położył pióro i zapytał:

— Co się stało?

Wtedy Olek i Marta zdecydowali się i powiedzieli jednocześnie:

— Pojutrze jedziemy do Niżpola!

Na te słowa powstał hałas nieopisany. Nik, Tom i Ania, pochwyciwszy się za ręce, zaczęli tańczyć w środku pokoju, wyśpiewując na całe gardło pieśń małp z Księgi Dżungli, a Olek zatopił ręce w kieszeniach i patrząc z pogardą na niesforne rodzeństwo, rzekł:

— Oto są prawdziwe małpy. — Nim się jednak opamiętał, został schwycony za ręce i musiał tańczyć pospołu z rodzeństwem, śpiewając zwycięsko:

trop stracony

mniejsza o to!

my z ochotą