W ciszy zupełnej jedno za drugim, dzieci spuściły się w otwór ciemny i znalazły się w dość dużej, sklepionej piwniczce, z której w przeciwne strony rozbiegały się dwa ciemne korytarze i ginęły w nieprzeniknionych mrokach.
Piwniczka miała ściany chropowate, szare, w kamieniu ciosane czy też obmurowane, z góry przez otwór w grocie sączył się słaby strumyk światła. Świece w rękach dzieci drżały.
— Ba, co tu teraz robić? — rzekła Marta.
— Jak to co robić? Pójdziemy dalej poszukiwać — wykrzyknął Nik, któremu świeciły się oczy jak dwa rozżarzone węgle.
— Tak, ale w którą stronę?
Nagle Tom wysunął się na środek i rzekł grubym głosem:
— Możecie mnie zabić, jeśli chcecie, ale wychodząc z domu, zostawiłem na stoliku kartkę z napisem: „schodzimy w dziurę w grocie, jeśli nie wrócimy, można będzie nas tam znaleźć umarnięte”.
— Zły chłopcze! Gdzieżeś zostawił tę kartkę? — wykrzyknął groźnie Olek, podczas gdy Renia pokładała się ze śmiechu.
— Na swoim stoliku, powiedziałem — rzekł niezłomnie Tom.
Olek się uspokoił: