na gibkich kibiciach jabłonie w różowych papilotach? —

— a tutaj pachnie żywicą,

esencja tęży się z barw,

druciany sopran marców na lipców alt się nawija.

W smolistej, szczelnej arce własnych, rozgrzanych spraw

chłoszczący rozchłyst potopu

i świat świszczący omijam.

Futro

O, rysie, żbiki i pumy wypchane najpuszyściej,

lisy o żółtych podszewkach i żółtych oczach ze szkła,