na tych domach ogromnych, kolorowych klawiszach —

a my byśmy szli

wiecznie,

a w nas byłaby cisza.

Moje malutkie miasto mogło stać nad króciutką,

tylko jedną jedyną, jak strumyczek wąziutką,

a uliczka ta mogła mieć dwa tylko domeczki,

naprzeciwne, radosne, roześmiane dzwoneczki —

moglibyśmy wyjść sobie w jakiś wieczór lub ranek

z naszych domów: śmieszyczek, radośnianek, wiośnianek,