Tyle razy już oczy niebieskie czarną nocą uczerniał dzień.

Osiemnaście zrudziałych czerwców

nie usłyszy,

krzycząc,

pytania.

Osiemnaście zim nie usłyszy siwych zim głuchoniemych jak pień.

Babskie ciepłe języki liści trą i sypią słowa na wiatr,

fanatyczny wąż z aluminium wije gniazda na rajskim drzewie.

Nie wiem, Panie,

co dobre,