wpiły się w płowe grzywy zwierząt z biblijnej arki.

O, tępe słonie lenistwa, sny kołyszące na łbach!

O, pycho, o, szpony orle, wbite ekstazą w lwie karki!

O korab2 uderza świat złą metaliczną falą —

— tam

mroczny

upust

chaosu

wrogi, zawzięty potop —

— za ile jeszcze dni w dolinach zalśnią emalią