MASYNISSA
Choć lat tyle cięży moim powiekom i słońc różnych tyle psuło mi źrenice, wzrok mój dalej sięga, ludzie młodzi. — W tej chwili sęp jego hełmu przesuwa się nad tłumem — przed nim idzie miecz dobyty Scypiona — za nim czarne głowy braci waszych!
DRUGI Z BARBARZYŃCÓW
I mnie raz łysnęło się w oczach. —
PILADES
Czy wydało mi się bracia? Czy słyszałem jakby konające echo tysiąca?
INNI
Ot! Grzmi znowu. —
MASYNISSA
Nic mu nie będzie — przeszedł i już zniknął w przysionku. — Gladiatorowie usiedli na schodach, a motłoch jak znużone morze liże stopy gmachu. — Ho! Werresie. —