Niech żyje wnuk Afrykanina!

GŁOS SCYPIONA

na wschodach353

Nie traćcie czasu — słońce już w kałuży krwi tonie za Tybrem — z lochów wynieść pnie i gałęzie cyprysów i nim wejdą gwiazdy, stos z nich ułożyć nad domem — Wchodzi. Werresie, Masynisso, przyjaciele, nie ma już senatu!

PILADES

A pan mój gdzie?

SCYPIO

Udał się do Pałacu Cezarów, by straż pretoriańską obejrzeć. — Za chwilę ujrzycie go tutaj! Do niewolników wchodzących z drzewem i konwiami. — Tu pośrodku — między Minerwą Ateńską i Dianą z Efezu — a każdą warstwę przysypać korą aloesu, polać zdrojem nafty354!

MASYNISSA

Lubię głos twój, Luciuszu! Mów nam, jakoś braci wypędził z siedzeń kurulnych. —