*
Pokój. — Mąż — Lekarz — Orcio.
MĄŻ
Nic mu nie pomogli — w Panu ostatnia nadzieja. —
LEKARZ
Bardzo mi zaszczytnie...
MĄŻ
Mów panu81, co czujesz. —
ORCIO
Już nie mogę ciebie, Ojcze, i tego pana rozpoznać — iskry i nicie czarne latają przed moimi oczyma, czasem z nich wydobędzie się na kształt cieniutkiego węża — i nuż robi się chmura żółta — ta chmura w górę podleci, spadnie na dół, pryśnie z niej tęcza — i to nic mnie nie boli. —