III

I powstał krzyk ogromny u monarszych dworów,

Krzyk najemnych pochlebców, łaknących korzyści,

I rozszedł się po kraju wśród miast, siół i borów,

Wrzawą bezmyślnej dumy, ślepej nienawiści.

Spędzono ludzką trzodę z pastwisk i ugorów,

Zdatnych na rzeź wybrali królewscy artyści,

I stanęły szeregi nowych gladyatorów,

Wołając: «Niechaj słowo monarsze się ziści!»

Przygotowano mordu maszyny żyjące,

Dano znak potajemny i wojsko ruszyło...

Zostały puste domy i zboże stojące,

Płacz matek, którym synów z objęć wzięto siłą,

Sąd wojenny na krnąbrnych, psy nocą wyjące,

I widziałem, że wszystko po mej myśli było.