J. I. Kraszewskiemu

U nas, gdzie przodownikom narodowej pracy

Trud ciężkiego żywota jedyną nagrodą,

U nas, gdzie oni idą kornie jak żebracy

Przed tłumem, co za sobą do przyszłości wiodą,

I siejąc ziarno myśli za wszystkie korzyści

Zbierać muszą zatruty owoc nienawiści.

U nas nie znajdzie lauru dla uczczenia głowy

Tego, co żył boleścią i życiem narodu;

Laur zresztą niepotrzebny, wieniec piołunowy

Więcej uświęca drogi twojego pochodu,

I większą ponad inne cześcią cię otacza,

Żeś wziął zapłatę godną polskiego tułacza.

Ten wieniec ci podano nieraz, bądź więc dumny!

Pełzającej mierności nigdy nim nie wieńczą;

Zapracowałeś ciężko na gniew bezrozumny

Niewygasłą miłością i wiarą młodzieńczą.

Możesz więc ze spokojem dług wdzięczności spłacać,

I jak dotąd, kraj myśli skarbami wzbogacać.

Co tobie po uznaniu, po uwielbień szmerze,

To zostaw tym, co wszystko wraz z oklaskiem tracą:

Ciebie wstająca Polska w nowy blask ubierze,

Boś całe pokolenia swą wychował pracą,

I niósł pochodnię prawdy wśród niechętnych syku,

Niezmordowany polskiej myśli pracowniku!

Dość ci na teraz hołdu, który niewidomie

W serc skrytości szlachetnem uczuciem wykwita,

Wszak tobie towarzyszy wśród walk na wyłomie,

Prawdy, dobra i piękna miłość niespożyta?

Ta wyda plon obfity i gdy polskie niwy

Błysną dojrzałem ziarnem, zbierzesz plon prawdziwy!