Myśli ulotne

I

Bellerofon, gdy Meduzy głowę

Odciął jednym zamachem żelaza,

Ujrzał z krwi jej powstające nowe

Dwa zjawiska: lotnego Pegaza

I Chimerę, która w pierwszym skoku

Ani chwili nie dotknęła ziemi,

Lecz w różowym zniknęła obłoku,

Ziejąc w koło ogniami złotemi.

Odtąd służy ten rumak skrzydlaty

Do wycieczek w ponadziemskie światy,

A Chimerę w nieskończonej toni

Serce ludzkie zawsze jeszcze goni1.

II

Jeżeli życia twojego ścieżka

Zawiedzie ciebie w gaje kwieciste,

Jeżeli szczęście z tobą zamieszka

Niosąc ci wszystkie rozkosze czyste;

Jeśli nie doznasz nigdy zawodów

W tem, co najdroższem dla siebie zwiesz,

Korzystaj z życia weselnych godów,

Patrz w jasne niebo, kochaj i wierz.

Lecz pomnij, że ta szczęśliwość cała

Snem będzie tylko, co zmysły pieści,

Jeśli nie będzie z ciebie spływała

Na cudze smutki, łzy i boleści.

III

Ten jest prawdziwie samotnym na ziemi,

Kto nawet współczuć nie umie z drugiemi.

IV

Kto się waha, z obawy, że myśl, co w nim drzemie,

Straci na swej piękności, zstąpiwszy na ziemię,

Przejść przez wszystkich walk ludzkich i zawodów stopnie,

Ten zwiędnie w pożądaniach, niczego nie dopnie.

V

Nie rozumiemy z ludzi nikogo

I właśnie dla tej przyczyny,

Swych bliźnich zawsze sądzimy wrogo

Myśli, uczucia i czyny.

I siebie samych pojąć nam trudno,

Więc znowu z tej samej racyi

Nad swoją rolą, choćby obłudną,

Jesteśmy wciąż w admiracyi.

VI

Skoro kto rzuci myśl nową

Opinia kręci swą głową;

Zaraz podnoszą się krzyki:

«Jakiż paradoks to dziki!

Dla ludzi i dla społeczeństw

Kryjący zbiór niebezpieczeństw».

Lecz z czasem, gdy coraz dalej

Z tą myślą się spoufali,

Woła opinii trybunał:

«Ależ to prosty komunał!»

VII

Wszystko przemija! Nawet ból i smutki.

I kiedy człowiek swego kresu blisko,

Spokojniej patrzy z swojej wątłej łódki

Na wściekłość burzy i fali igrzysko,

Inaczej sądzi sen żywota krótki

I walk namiętnych niknące zjawisko...

Serca nie szarpie rozpaczy mu żmija,

Bo już do brzegu cichego dobija.

VIII

Czasami kult równości jest ukrytą chętką,

By się wynieść nad innych skutecznie a prędko,

I hasła wyrównania służą za piedestał

Temu, co w duszy równym tłumowi być przestał.

IX

Wierzaj w serc ludzkich piękność idealną,

I tą pięknością karm się i napawaj

I rosę uczuć zbieraj niewidzialną;

Lecz swego szczęścia na próbę nie dawaj,

I nie doświadczaj tych uczuć trwałości,

Które ci sączą słodki sen miłości.

X

Zranionym sercom potrzeba

Błękitów nieba,

Skrzydlatej modlitwy gońca,

Pogodnych uśmiechów słońca

Ciszy bez końca...

Lub burzy, która przygłuszy

Żrący ból duszy,

I czarnej, wyjącej nocy,

Co będzie osłonić w mocy

Ich płacz sierocy.

XI

Ruszając w drogę w życia poranek

Widzimy w dali,

W mgle, co się pali,

Zwodnicze szczęścia obrazy,

Kwiatów oazy,

Cudne postaci niebianek.

Gdy dochodzimy do kresu drogi,

Cień spotykamy tylko złowrogi.

Za to za nami

Lśni się tęczami

Początek przebytej drogi.

14 stycznia 18962

XII

Kto nie umie z piersi własnej

Wysnuć uczuć tęczy jasnej

I miłością świat obdzielić;

Kto nie umie raju stworzyć

I w nim szczęściem drugich ożyć

I w ich losy swoje wcielić,

Ten, choć duszy swej nie splami,

Nie wyprosi niebios łzami

Jałowemi.

Odkąd z raju nas wygnano,

Trzeba kochać i kochaną

Być na ziemi.3

XIII

Nie baw się w bohatera!

Nadludzką nie błyszcz cnotą:

Kto w górę wciąż spoziera,

Ten łatwo wejdzie w błoto.

XIV

Ten ma największe hojności porywy,

Komu fortuna odmówiła mienia;

A ten najbardziej bywa gadatliwy,

Co nie ma właśnie nic do powiedzenia.

XV

Antysemityzm dziś już prowadzą handlarze,

Z których każdy dla siebie pewien zysk w nim widzi;

Skoro się interesem korzystnym pokaże,

Niezawodnie go ujmą w swoje ręce Żydzi.

XVI

Dla serc szlachetnych najwyższą rozkoszą,

Gdy drugim radość w niedoli przynoszą.

XVII

Na własne mroki najlepszą pociechą,

Zapalać światło pod ubogą strzechą.

XVIII

Najczystszą dumą: gdy sami w potrzebie

Nic nie żądamy od świata dla siebie.

Przypisy:

1. A Chimerę w nieskończonej toni/ Serce ludzkie zawsze jeszcze goni — Zob. Sfinks, 1908. IV. Józefowa Kotarbińska, Ze wspomnień o Adamie Asnyku. [przypis redakcyjny]

2. ... 14 stycznia 1896 — autograf w posiadaniu Lucyny Kotarbińskiej w Warszawie. [przypis redakcyjny]

3. Kto nie umie (...) Być na ziemi. — jest to jeden z wierszy, pisanych na tekturowych paletkach dla protektorek balu na szkołę polską w Białej im. Asnyka. [przypis redakcyjny]