VI

Teraz to rzeź za rzezią kroczy już wspaniale,

I stutysięczne armie pośród armat błysku

Zwierają się ze sobą w morderczym uścisku,

Roztrącając się wzajem, jako morskie fale.

Całe gromady giną przy zdobytem dziale,

Całe szwadrony leżą strzaskane w urwisku,

Całe szeregi trupów stoją w pośród ścisku,

I wał żywych przebiega po umarłych wale!

Sztuczne śmierci narzędzia i genialne bronie

Zmiatają całe stosy skrwawionego cielska,

Poszarpanej odzieży, szmat, błota i zielska.

Bezkształtne masy leżą zmięszane po zgonie...

W jedną kałużę spływa krew nieprzyjacielska...

Aż śmierć sama ze wstrętem kryje oczy w dłonie.