XI

O jakże piękne plony! Na smutnem zwalisku

Wyrasta dzika orgia i szał zapomnienia;

Dla ludów wschodzi ciemna jutrzenka ucisku,

Podeptanie swobody, myśli i sumienia;

Jedność, kupiona drogo na pobojowisku,

W jedno wielkie więzienie dla wolnych się zmienia;

Pogwałcona moralność mści się, dając w zysku

Ludzkości nowy okres prób i poniżenia.

Znowu gwałt będzie prawem, a świętością siła,

Znowu w ciemnościach pełzać będzie tłum służalczy;

Nie wiedząc, za co ginie, przeciw czemu walczy;

Znowu zgnębiona rzesza będzie się modliła

Do posągu Molocha, w cześci bałwochwalczej...

Stało się tak, jak chciałem: by noc świat pokryła.