XXXI

Odkąd znów padło w proch twe czoło dumne,

Na synów twoich dziwna zeszła trwoga;

Ich wzrok bezmyślny widzi tylko trumnę,

Na której wsparła się zwycięzcy noga.

Oni nie wiedzą, że ty prochom dziatek

Dziś posłuchanie dajesz tam u Boga,

I śmią narzekać, o najlepsza z matek!

Żeś porzuciła ich na pastwę wroga;

Lecz ty wymową cichą, apostolską,

Ucz ludy zginać przed tobą kolana,

I bądź w błękitach tą harfą eolską,

Po której wichry głoszą imię Pana.

Jasnym sztandarem duchów bądź o Polsko!

Póki nie wstaniesz z prochu nieskalana.