Sonet III (Mówię z sobą, z drugimi plączę się w rozmowie...)

Mówię z sobą, z drugimi plączę się w rozmowie1,

Serce bije gwałtownie, oddechem nie władnę,

Iskry czuję w źrenicach, a na twarzy bladnę;

Nie jeden z obcych głośno pyta o me zdrowie,

Albo o mym rozumie coś na ucho powie.

Tak cały dzień przemęczę; gdy na łoże padnę

W nadziei, że snem chwilę cierpieniom ukradnę,

Serce ogniste mary zapala w mej głowie.

Zrywam się, biegę, składam na pamięć wyrazy,

Któremi mam złorzeczyć okrucieństwu twemu,

Składane, zapomniane, po milijon razy...

Ale gdy ciebie ujrzę, nie pojmuję, czemu

Znowu jestem spokojny, zimniejszy nad głazy,

Aby goreć na nowo — milczeć po dawnemu.

Przypisy:

1. Mówię z sobą, z drugimi plączę się w rozmowie — sonet ten powstał najprawdopodobniej nie w Odessie, ale w okresie wileńsko-kowieńskim, kiedy Mickiewicz odnowił znajomość z Marylą, wówczas już nie Wereszczakówną a Putkamerową. [przypis edytorski]