Sonet XIV (Luba! ja wzdycham, pamięć niebieskiej pieszczoty...)

Luba! ja wzdycham, pamięć niebieskiej pieszczoty

Trują mi okropnego rozmyślania chwile.

Ach! może serce twoje, co cierpiało tyle,

Może, boję się wyrzec, pustoszą zgryzoty?

Luba, i cóżeś winna, że twych ocząt groty

Tak palące, że usta śmieją się tak mile?

Zbyt ufałaś mej cnocie, zbyt swej własnej sile,

I nazbyt ognia Stwórca wlał w nasze istoty.

Przewalczyliśmy wiele i dni, i tygodni,

Młodzi, zawsze samotni, zawsze z sobą w parze,

I byliśmy oboje długo siebie godni.

Teraz, ach! pójdę łzami oblewać ołtarze,

Nie będę mojej żebrać przebaczenia zbrodni;

Tylko niech mnie Bóg twoją zgryzotą nie karze.