Język

Tak, bardzo lubię trzymać stopy na maszynie do pisania.

Nieważne jak to robię, nie chce mi się wam teraz wyjaśniać;

miękki dotyk tych wszystkich małych klawiszy koi

mój zawieszony na drugim końcu ciała umysł — coś jak stukot

kołowrotka, który przywracał jaki taki porządek w mózgu

— fikcyjnej zresztą — Małgorzaty. No tak, mogę być tylko

Faustem, ale to może później. Więc ty nogami piszesz

te swoje wiersze? Tak, piszę je nogami. Piszę je

dupą. Moja dupa to wielka artystka, jak mawiała

pewna parlamentarzystka. Moja śledziona w brzuchu

uwięziona. Od samego rana jestem niewyspana. Jak dawno

nie napisałem nic tym językiem. Nic w niczyich ustach.

Kraków, 28 kwietnia 1994