Słoń

Spójrzcie, jak ten słoń wygląda!

Zamiast nosa wielka trąba,

uszy niczym dwa wachlarze...

I sam zajął całą plażę!

Stopki też ma gigantyczne.

Lecz spogląda sympatycznie...

O! I trąbą do mnie macha!

Troszkę mi napędził stracha,

ale, co tam! Ja nie stchórzę!

— Cześć! Co słychać tam na górze? —

drę się, zadzierając głowę.

Czy podtrzyma tę rozmowę?

A słoń trąbą się uśmiecha:

— Może chciałbyś się przejechać?

Śmiało, wskakuj, mój kolego!

Więc wdrapuję się na niego

(trwa to chyba dwa tygodnie...)

i rozsiadam się wygodnie.

Pora się pożegnać z wami,

bo za chwilkę... odjeżdżamy!