Wiewiórka

— Patrzcie, jaka myszka ruda!

To dopiero jest paskuda!

O! Na uszach ma frędzelki!

I ten ogon?... Nazbyt wielki!

Z drzewa z hukiem spadła szyszka...

— Hola, hola! Jaka myszka!?

Chyba pęknę dziś ze śmiechu!

Daj mi twardych garść orzechów,

w jednej chwili je rozłupię!

Trzask! Prask! Trzask! I po skorupie!

Mysz nie umie tego wcale,

bo tu jest potrzebny talent!

Jeszcze coś ci wytłumaczę:

ja po drzewach co dzień skaczę,

myszka siedzi zaś na strychu

lub pod miotłą drży po cichu.

Futro noszę dla ozdoby,

a ten kolor — to krzyk mody!

To, co widać na mych uszach

(gdy nie wkładam kapelusza)

to nie frędzle, lecz fryzurka!

A nazywam się wiewiórka.