dzień śmierci Michaela Jacksona

I nagle deszcz bryzga farbą jak Jackson Pollock

i dzielnia wygląda jak świeżo wyprana. Widnieje,

my w proszku, ścielimy na łóżku gazety

i ulegamy złudzeniom. Wiadomo, złudzenia

najlepiej smakują z rana. I miłość.

I jest tak dobrze. Jest sierpień, mam urodziny.

Wieczorem wyjmiemy te złote balony z piwnicy.

Ku czci.