Bajki

Paweł i Gaweł

Paweł i Gaweł w jednym stali domu,

Paweł na górze, a Gaweł na dole;

Paweł spokojny, nie wadził nikomu,

Gaweł najdziksze wymyślał swawole.

Ciągle polował po swoim pokoju:

To pies, to zając — między stoły, stołki,

Gonił, uciekał, wywracał koziołki,

Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju1.

Znosił to Paweł, nareszcie nie może;

Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:

«Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,

Bo mi na górze szyby z okien lecą!»

A na to Gaweł: «Wolnoć Tomku

W swoim domku».

Cóż było mówić? Paweł ani pisnął,

Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.

Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,

A tu z powały coś mu na nos kapie.

Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.

Stuk, puk! — Zamknięto.

Spogląda przez dziurę,

I widzi — Cóż tam? Cały pokój w wodzie,

A Paweł z wędką siedzi na komodzie.

— «Co waćpan2 robisz?» — «Ryby sobie łowię».

— «Ależ mospanie3, mnie kapie po głowie!»

A Paweł na to: «Wolnoć Tomku

W swoim domku».

Z tej to powiastki morał w tym sposobie:

Jak ty komu, tak on tobie.

Małpa w kąpieli

Rada małpa, że się śmieli,

Kiedy mogła udać człeka,

Widząc panią raz w kąpieli,

Wlazła pod stół — cicho czeka.

Pani wyszła, drzwi zamknęła;

Małpa figlarz — nuż4 do dzieła!

Wziąwszy pański czepek ranny,

Prześcieradło —

I zwierciadło,

Szust do wanny!

Dalej kurki kręcić żwawo!

W lewo, w prawo,

Z dołu, z góry,

Aż się ukrop puścił z rury,

Ciepło — miło — niebo — raj!

Małpa myśli: «W to mi graj!».

Hajże kozły, nurki, zwroty,

Figle, psoty,

Aż się wody pod nią mącą.

Ale ciepła coś za wiele...

Trochę nadto... Ba, gorąco!...

Fraszka! Małpa nie cielę,

Sobie poradzi:

Skąd ukrop ciecze,

Tam palec wsadzi.

— «Aj, gwałtu! piecze!» —

Nie ma co czekać,

Trzeba uciekać!

Małpa w nogi,

Ukrop za nią — tuż, tuż w tropy,

Aż pod progi.

To nie żarty — parzy stopy...

Dalej w okno!... — Brzęk! — Uciekła!

Że tylko palce popiekła,

Nader szczęśliwa. —

Tak to zwykle małpom bywa.

Osiołkowi w żłoby dano

Osiołkowi w żłoby dano

W jeden owies, w drugi siano.

Uchem strzyże, głową kręci,

I to pachnie, i to nęci;

Od któregoż teraz zacznie,

Aby sobie podjeść smacznie?

Trudny wybór, trudna zgoda —

Chwyci siano, owsa szkoda,

Chwyci owies, żal mu siana.

I tak stoi aż do rana.

A od rana do wieczora;

Aż nareszcie przyszła pora,

Że oślina pośród jadła —

Z głodu padła.

Dwa koguty

Na dziedzińcu przy kurniku

Krzyknął kogut — kukuryku!

Biją skrzydła jak kańczugi5,

Dziobią dzióby,

Drą pazury aż do skóry.

Już krew kapie, pierze leci —

Z kwoczką uszedł rywal trzeci.

A wtem indor dmuchnął: «Hola!» —

Stała się jego wola.

«O co idzie, o co chodzi?

Indor was pogodzi».

Na to oba, każdy sobie:

«Przedrzeźniał się mej osobie».

«Moi panowie — indor powie —

Niepotrzebnie się czubiło,

Przedrzeźniania tu nie było;

Obydwa z jednej zapialiście nuty,

Boście obydwa koguty». —

Kiedy głupstwo jeden powie,

Głupstwo drugi mu odpowie;

Potem płacą życiem, zdrowiem.

Co rzec na to? Wiem — nie powiem!

Sowa

«Głupie wszystkie ptaki!» —

Rzekła sowa.

Na te słowa

Jaki taki

Dalej w krzaki —

Miłość własną ma i ptak.

Ale śmieszny stary szpak

Gwiźnie, skoczy

Jej przed oczy

I zapyta jejmość pani,

Z jakich przyczyn wszystkich gani.

— «Boście ślepi». — «Bośmy ślepi?

A któż widzi lepiéj?»

— «Ja, bo bez słońca pomocy

Widzę w nocy».

Na to odrzekł stary szpak:

— «Widzieć zawsze wszystkim wspak,

To nie chluba,

Sowo luba.

Możeś mądra — niech tak będzie,

Lecz twą mądrość kryje cień,

A tymczasem słychać wszędzie:

Każda sowa głupia w dzień!»

Przypisy:

1. znój — zmęczenie. [przypis edytorski]

2. waćpan — skrót od daw. grzecznościowego zwrotu: waszmość pan (wasza miłość pan). [przypis edytorski]

3. mospanie — skrót od daw. grzecznościowego zwrotu: mości panie. [przypis edytorski]

4. nuż — nuże, dalej, dalejże. [przypis edytorski]

5. kańczug (z tur.) — bicz z rękojeścią spleciony z pęku rzemieni skórzanych. [przypis edytorski]