Dwa koguty

Na dziedzińcu przy kurniku

Krzyknął kogut — kukuryku!

Biją skrzydła jak kańczugi1,

Dziobią dzióby,

Drą pazury aż do skóry.

Już krew kapie, pierze leci —

Z kwoczką uszedł rywal trzeci.

A wtem indor dmuchnął: «Hola!» —

Stała się jego wola.

«O co idzie, o co chodzi?

Indor was pogodzi».

Na to oba, każdy sobie:

«Przedrzeźniał się mej osobie».

«Moi panowie — indor powie —

Niepotrzebnie się czubiło,

Przedrzeźniania tu nie było;

Obydwa z jednej zapialiście nuty,

Boście obydwa koguty». —

Kiedy głupstwo jeden powie,

Głupstwo drugi mu odpowie;

Potem płacą życiem, zdrowiem.

Co rzec na to? Wiem — nie powiem!

Przypisy:

1. kańczug (z tur.) — bicz z rękojeścią spleciony z pęku rzemieni skórzanych. [przypis edytorski]