Morituris1
Wy, co w pochmurnej jesieni żywota
Ręce łamiecie nad nieweszłym2 siewem,
A zatrzasnąwszy głuche duszy wrota
Przed każdym świeższym stulecia powiewem,
Gdy nas z gniazd waszych rwie ból i tęsknota,
W drogę łabędzim żegnacie nas śpiewem,
Skargą pokoleń schodzących ze świata:
Na skrzydłach szału dokąd młódź ta wzlata?
Kto pyta źródeł, dokąd pójdzie rzeka,
Gdy nurt, wezbrawszy wiosną na uboczu,
Z duszących kotlisk przez tamy ucieka?
Kto pyta młodzi, dokąd pójdzie z oczu,
Kiedy wyśnionej swobody daleka
Ścianą zalewu spina się w przeźroczu?
Patrzcie na niebo ojczystego świata,
Tam geniusz wieku z swą pochodnią wzlata!
Tam wszechpotężna zawisa dłoń czasu,
Skazówki rusza na dziejów zegarze
I wam godzinę zwiastuje wywczasu3
I zwala kultów przeżytych ołtarze,
Łoskotem siekier śród tradycji lasu
Przeraża wasze kunktatorskie twarze4.
Próżno w tym borze czynicie zasieki —
Wiek nie naprawi, co popsuły wieki!
Gdy zaśniedziały wasze piękne blizny,
Pytacie, dokąd młódź wzlata szalona?
Dokąd my lecim? — Ha, z myśli zgnilizny,
Szukając czystszych oddechów dla łona,
Z starej do nowej my lecim ojczyzny,
Co w spracowane ujmie nas ramiona
Świat budujące przez wieków dziesiątek —
Trup pada, wstają miliardy żyjątek!
Przypisy:
1. morituris (łac.) — skazanym na śmierć, na zagładę. [przypis redakcyjny]
2. nieweszły — niewzeszły. [przypis edytorski]
3. wywczas (daw.) — odpoczynek, tu: śmierć. [przypis edytorski]
4. kunktatorskie twarze — [twarze] kunktatorów (z łac.), [tj.] ludzi wahających się, nieskorych do decyzji. [przypis redakcyjny]