Na Świtezi

W dal toczy Świteź — w jasną dal

Zwierciadło swe olbrzymie.

U świętych fal jej — świętych fal

Uklęknij, o pielgrzymie!

Srebrzyste, czyste, płynne szkło

Roztacza się okręgiem,

I z cichym szumem fale mkną,

A mkną pod widnokręgiem.

Zielony bór — odwieczny bór,

Szumiących drzew szeregi,

Świątyni Boga żywy mur

Jezioru wieńczy brzegi.

A fala myje brzegu stok

I drzewom pieśni śpiewa,

I nęci — nęci w głąb a w mrok,

Aż w głąb się chylą drzewa.

Lustrzana — gładka płynie toń,

Lecz marszczą jej równiny,

W zielony włos jej zdobiąc skroń,

Wysokie — giętkie trzciny.

I toczy Świteź w jasną dal

Zwierciadło swe olbrzymie,

U świętych fal jej — świętych fal

Uklęknij, o pielgrzymie!

Bądź pozdrowioną świętych wód,

Srebrzystych wód równino!

Skąd boskich pieśni rozbrzmiał cud,

Co w nieśmiertelność płyną.

Z fal, kołysanych w śpiewny ruch,

Pieśń idzie tajemnicza:

W powietrzu święty płynie duch,

Duch święty Mickiewicza!