O czterech muzykantach

Żył raz brytan stary,

Wiernuś się nazywał.

Dosyć się już strudził,

Teraz odpoczywał.

Dawniej z swoim panem

Wybiegał na łowy

I gonił zające

Wśród szumnej dąbrowy.

Pilnował mu domu

I dzionkiem, i nocą,

I gospodarzowi

Wierną był pomocą.

Lecz się już zestarzał,

Nogi mu nie służą,

Sierść powyłaziła,

Zębów ma niedużo.

Już po całych nocach

Stróżować nie może

I woli spać w sieni,

Niżeli na dworze.

Raz usłyszał Wiernuś,

Jak gospodarz gada:

— Chyba już brytana

Pozbyć się wypada!...

Zestarzał się bardzo,

Już darmozjad z niego,

Trzeba będzie kupić

Brytana innego.

Gdy to pies usłyszał,

To pomyślał sobie:

— Nie ma tu co czekać,

Już ja wiem, co zrobię.

Pójdę w świat szeroki

Poszukać schronienia,

Gdy mi tu żałują

Kąta i jedzenia.

Idzie Wiernuś drogą.

Już dom z oczu znika.

Idzie; wtem na drodze

Osła napotyka.

— A! Dzień dobry, kumie!

Jak się waćpan miewa?...

I usiedli w cieniu,

Bo słonko dogrzewa.

Gawędzą przyjaźnie,

Pies się osłu żali.

A pan Buruś na to:

— Pójdę z tobą dalej.

Póki byłem silny,

Ciężko pracowałem;

Wory pełne zboża

Do młyna dźwigałem.

Lecz gdym się postarzał,

Mój pan mnie wyrzucił

I zagroził kijem,

Gdybym kiedy wrócił.

Podróżują razem

Psisko i oślina.

Patrzą... aż tu drogą

Wlecze się kocina.

Przez wytartą skórę

Kości wyglądają.

— Gdzie to waszeć1 dąży? —

Wędrowcy pytają.

— Idę w świat szeroki,

Gdzie poniosą oczy...

I z przygasłych ślepków

Łza mu się potoczy.

— Myszek ani szczurów

Łowić już nie mogę.

Niewdzięczni mnie ludzie

Wygnali na drogę.

— A to chodźże2 z nami,

Kolego kochany!...

I wędrują razem

Przez łąki i łany3.

Gwarzą4 sobie w drodze,

Na świat narzekają.

Aż tu kogucika

W drodze spotykają.

— Moi państwo mili!

A gdzież to idziecie?

Może też ze sobą

I mnie zabierzecie?

Zabić mnie dziś chciała

Niedobra kucharka,

Na rosół dla pana

Wpakować do garnka.

Więc uciekłem z domu,

Idę w świat daleki;

Użyczcie mi swojej

Przezacnej5 opieki!

Zgodzili się chętnie

Osioł, kot i psina.

I wędruje razem,

Tułacza drużyna.

Noc ich zaszła w lesie,

Spać zmęczeni legli.

A wtem w oddaleniu

Światełko spostrzegli.

Zbliżają się cicho,

W okno spoglądają.

A tam straszni zbóje

Siedzą całą zgrają.

Przy sutej wieczerzy

Zapijają wino;

Każdy wzrok ma krwawy,

Twarz czerwono-siną.

Osioł na okienku

Oparł przednie nogi.

Brytan wlazł na niego;

Na psa kot ubogi.

Kogut na grzbiet Mruczka

Frunął cichuteńko,

Tak że zasłonili

Calutkie okienko.

Dopieroż się wtedy

Rozległa muzyka!

Kot miauczy, pies wyje,

Osiołek poryka6.

Kogut „kukuryku”

Wrzeszczy, ile mocy,

Jakby całe piekło

Zbudziło się w nocy.

Porwali się zbóje

Wielce wystraszeni,

Z oświetlonej izby

Uciekli do sieni,

A z sieni do lasu

Cwałem popędzili.

A dzielni muzycy

Do domku wkroczyli.

Podjedli obficie

I popili winem.

Potem kot legł sobie

W kuchni pod kominem.

Pies na samym progu

Położył się w sieni,

A osioł na dworze

Wśród bujnej zieleni.

A tymczasem zbóje

Wysłali jednego.

Idzie po cichutku

Do domku swojego;

Potknął się o Burka,

A ten buch! go nogą.

Zbój do sieni biegnie,

Pies go ugryzł srogo.

W kuchni kot czatował:

Wnet na zbója skoczy;

Skrwawił mu pazurem

Czoło, nos i oczy.

A kogut na grzędzie

W mig narobił krzyku:

— Hej! łapać złodzieja!

Łapać! Kukuryku!

Wraca zbój do lasu,

Dziwy opowiada:

— Dom nasz zamieszkała

Złych duchów gromada.

Jeden pchnął mnie nożem,

Drugi dał mi kije,

Trzeci tak podrapał,

Że już ledwo żyję.

A czwarty wciąż wołał,

Żeby mnie trzymali.

Nie ma tu co robić,

Chodźmy, bracia, dalej.

Poszli wszyscy zbóje

Dom zbudować nowy.

A czwórka skoczyła

Po rozum do głowy.

Zostali się w domku,

Suto jedli, pili,

Tak im dobrze było,

Że do stu lat żyli.

Przypisy:

1. waszeć — zwrot grzecznościowy, skrót od: wasza miłość. [przypis edytorski]

2. chodźże — konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: chodź koniecznie. [przypis edytorski]

3. łan — obszar ziemi, na której coś się uprawia, np. łan pszenicy. [przypis edytorski]

4. gwarzyć — rozmawiać. [przypis edytorski]

5. przezacny — bardzo zacny; bardzo cenny, wielce szanowny. [przypis edytorski]

6. poryka — dziś: porykuje; inaczej: ryczy. [przypis edytorski]