Wielkanoc

Początek jak z przepisu na wiosnę. Jechałam w długą podróż szybkim

samochodem. Wszędzie były chmury, doceniałam walor szyberdachu.

Mijaliśmy bociany, więc powiedziałam:

patrz, bociany. Powiedział: cieszysz się jak dziecko. Głupi, powiedziałam,

cieszę się jak dziecko, bo mówisz do mnie jak do kobiety w kwietniu, bądź

mi przyjacielem, chcę od tego świecić. Potem

wezwałam na świadków miejscowych, maile, balety. Wszystko w dość

dużych ilościach, bo nic uparcie nie chciało mi starczać. Ale nic, nadciąga

bowiem kalendarzowe zmartwychwstanie

z tej okazji niosę światu sernik.

Niech kocha mnie każdy, skoro ty nie możesz.