Pieśń czternasta. Bianca odwraca się drugi raz

Przestań, umilknij już, nie wiesz, jak fałszujesz

Drażni mnie twoja naciągana na znaczenia pieśń

Nie chcę zbliżać się do ciebie, śmierdzisz przykro

Rozkładasz się tak strasznie wolno, trwa to latami

Kompostowe lato, z tobą wakacje wymuszone

unikając pośrednio twojej obecności niepewnej

wśród mebli kolonialnych i tapet prowansalskich

Ich głównym nowym motywem jest scena hand made

Jedna z sióstr leży w łóżku i błaga Odwróconą o łaskę

pomoc w zdychaniu królewny na ziarnie grochu

Tapeta jest bardzo szczegółowa, a motyw w milionach

Ujęcie sceniczne pojawia się rytmicznie nie do zniesienia

Prowansalskie widoki, niby to słodkie, skradają się w bólu

powoli, słony grzyb zdobywa kolejne kawałki i lądy

zjada historie na tapecie przedstawione, stopklatki

Pożera powoli, rozkodowując ich dawną intensywność

Ten dom jest taki cuchnący odwróceniem, goryczą

Ubrudziłam się tobą bardzo

od twojej pieśni brud

Obracam się drugi raz na pięcie

Znam już trochę swoją mechanikę

ta minimalna możliwość ruchu

zatracić się w tym kołowaniu się

Znów widzę przesuwające się echa

po rzeczywistościach tańczących

Niedokończone rysunki się ścierają

Poczułam lekkie hamowanie

ktoś zatrzymywał mnie za włosy

siedząc na jednym z ramion karuzeli

zatrzymywał mnie swoim szuraniem

przydługich nóg o ziemię