Pieśń czternasta. Pieśń przejściowa

Tanecznym krokiem

Przechodzenia, dochodzenia do ciebie

Prawie mam ciebie, prawie się zbliżam

Poczekalnie na przejście w ścisku do uścisku

Korytarzem długim wędruję i wrzeszczę

Rytmiczne uderzenia z boków rozpraszają

Po pęknięciach betonu skaczę

byle nie na gładką płaszczyznę szlaków

by nie iść wygodnie, skuchy obowiązkowe

Wymagam znalezienia słodkich błędów

tylko ich śladami wędruję zdyscyplinowany

tany, tany, jestem kawałkiem rozpryśniętym

wywijam rękami w powietrzu

skacząc nad przepaściami płyt chodnikowych

W powietrzu łapię braki słów niczym alpinista

przyciągam swój ciężar ciała do nich

już mogą utrzymać mój ciężar

Zawsze mi ich brakowało jakoś

bo to jest pieśń przejściowa

bo zazwyczaj tak bywa

bo nie jest to pieśń pomiędzy

lecz to taki nieśmiały rodzaj układu rodnego

prawie że ginekologiczny opis

przechodzenia z bezcelu do bezcelu