Pieśń dwudziesta czwarta. Zbyt ostre zdjęcie

Przechodząc między słabymi ciałami

śpiewającymi pod markowymi sandałami

byłam krukiem, na którego się nie poluje

Me piekło jednostajne, tupoczące cicho

Zostałam poucinana, me gałęzie szerokie

bym się zmieściła, musiałam być ciosana

Jestem zbyt ostrą fotografią z błędem

Na tym zdjęciu widzę się jaśniejącą jeszcze

za mną stada ich głosów, podążają za mną

na fotografii, na matrycy nieskończonej

takich drobiazgów nigdy nie znajdziesz

Diabelsko ostre linie i kształty skarżące

jęczą oralnie, te szczegółowe opisy techniczne

w scałkowaniach grzechów perfekcyjne

One przesiadują na wiecznej ławie oskarżycieli

która z samych czarnych konturów się składa

Mówią one o afrykańskich odmianach śmierci

Treny wyśpiewują, wskazując mnie w gniewie

One są dla dawnej badb catha strachami na polu

oblekane najbardziej niegodziwymi materiałami

budującymi je, dającymi im siłę straszenia potworów

Chciałabym od nich uciec na dawnych skrzydłach

lecz jestem w nie wciśnięta, do nich przypięta

One mnie teraz określają, nazywają powtórnie

wołają do mnie po moim grzechu, on został

na zdjęciach w całych seriach miliardy, miliony

w każdym z nich jestem uchwycona i trupia

na każdej z nich pozostaje jeden błąd techniczny

efekt czerwonych moich oczu na każdym zdjęciu

Krwią zachodzą, a nie łzami litości nad obitymi

barwi się karminem moja ślepota nabyta, barwi się

kontury wpisane w badb catha

owłosione kontury z pióropuszami, nie zwilżone łojem żadnym

jesteśmy w tobie dodatkowo, to takie najnowsze opcje techniczne

obiektyw panoramiczny, czy widzisz, rozrywamy cię jak akordeon

dopasujesz się do wszystkich nieznanych nawet nam możliwości

przysłona jest całkowita, raczej nokturnowe będzie to ujęcie

na nasz tort urodzinowy z gromnicami, co je zdmuchniemy

owłosione kontury rysunkowe drażnimy w powiększeniach

mnożymy się bez ustanku w swej nieskończonej pasji obwiniania

płynąc w tobie i przez ciebie, rozbłyskując w twej ciemności fleszami