Pieśń piąta. Pieśń odchodzenia do Piekła

W tył zwrot, naprzód w siebie maszeruj

Butami rozdzierającymi, kowalskimi szuranie

Pozostawiając po sobie ślady w błotach

Odchodząc w dale powłóczystym krokiem

Nie chcę już twoich ud i ciepłego brzucha

Patrz za mną, na to ci pozwalam ostatni raz

na patrzenie, jak się odchodzi od ciebie

Me wdzięki uciekają, ale ma wola silna

Nie zobaczysz już nigdy mej twarzy i oczu

Nie będziesz liczył mych oddechów, jak śpię

Nie wkradniesz się we włosy w postaci wiatru

Nie dam ci się wymacać na dnie twojej kieszeni

Już nie rozpoznasz mego kształtu w swej dłoni

Na nic te twoje efekty specjalne, widzisz, na nic

Sklejam się do środka, byś mnie nie mógł zdobyć

twoimi sekretnymi możliwościami drążącymi

Moje kuszenie plecami kołyszącymi, widzisz

i pewnie zadajesz pytanie unde malum1, Bruna?

Naśmiewam się z twego płaczu, jeszcze jednego

Wiesz, to tak jest, że to ty musisz prosić o łaskę

wizyty u mnie w pałacach doszczętnie zniszczonych

gdzie zaraza o moim imieniu pożera wszystko i ciebie

Pożrę cię też, jak tylko się pojawisz w moich podwojach

Me oczy, gęstwina ciężkich powiek i nie dostrzegam

Mam alternatywne zakończenie dla ciebie, o misterny

W tym scenariuszu główny bohater odchodzi w dal

nie rozmywa się jednak, lecz wszystkie jego detale

zaczynają skrzyć od ostrości postrzegania ich na raz

Wszystko zdaje się być takie brzydkie, jaskrawe

Płaczliwe wiatry już ścierają me imię, zapominając je

wracają do siebie bez mej odpowiedzi, milczę, milczę

Zmazują me imienne atrybuty podarowane mi kiedyś

Szkoda, że sama nie mogę ich wyręczyć w tym

Przypisy:

1. unde malum (łac.) — skąd [pochodzi] zło. [przypis edytorski]