Pieśń szesnasta. Dziewica o czerwonych uszach śpiewa

Tak, jestem nią, czystą, wyborową jednostką

Nikt mnie nie dotknął, ja sam nie dotykałem

choć może raz albo dwa razy z tęsknoty

Jestem ofiarą całopalną, spaloną doszczętnie

Tylko czerwone, zawstydzone uszy pozostały

po mnie jako jedyna odznaka, medal za odwagę

Śpiewam teraz postpunkowe pieśni jodłowane

byś, piękny włóczęgo, pozostał chwilę przy mnie

Od liceum nosiłem buty, które gniotły miękkości

Byłem jak trup spalony dla wszystkich

Nikt nie zna tego smaku dziwnego

rwą się w swojej wilgotności i gotowości

do spełniania się w tym lub innym na chwilę

Ja, syn mleczarza, rozwoziłem ser żółty i biały

z czerwoną obwódką po północnych wsiach

a stare kobiety uśmiechały się do mnie cicho

nie miały reszty, one były resztkami

Dla wszystkich byłem raczej sfumato

Moje krawędzie były miękkie i maślane

nikt nie mógł mnie uchwycić za ostry kontur

Tylko czerwone uszy do tarmoszenia pozostały

czerwone i drażniące w mlecznym pejzażu

sygnalizowały mnie z daleka, w nabiałowej mgle

Z pewną łatwością akceptowałem mój brak siebie

brak szorstkiego zarostu z powodu jego lub jej

W czarnym podkoszulku rozwoziłem serki

homogenizowane, do smarowania się na plaży

Ani kobieta, ani mężczyzna

ani chodzący na rękach czy tańczący na zębie

nie oderwał mnie od wąchania krajobrazu

o 4 rano, gdy już ciężarówka czekała na mnie

na moje czerwone uszy z małą zawartością tłuszczu

Dla wielu mogłem być nosicielem płodnych wirusów

lecz nie byłem ani dodatni, ani ujemny

Zbliżałem się do nich, lecz nigdy nie dotknąłem

mógłbym przez to coś stracić z mleczności

Przejeżdżałem poprzez ich zbiorowiska rano

Mogłem być dupą światowców, co za frajda

w zapasach błotnych zdobyłbym główne wyróżnienie

za każdorazowe drżenie przed stosunkiem ze strachu

Niepotrzebne mi były kwieciste badania ginekologiczne

Nie oceniałem ich, tylko z daleka spoglądałem

pozostawiając po sobie ślad czerwonych uszu

Cóż by mi przyszło, gdybym ich wszystkich posiadł

doznał okrzyków rozkoszy, zdziwienia sobą nagle?

Nikogo nie obsługuję, więc nie mam nikogo

Chciałem być takim wielkim kolektywem

dla tych, których nie wybrałem z powodu uszu

czerwieniących się ze wstydu bliskości

Popuszczanie fizjologii, popuszczanie słów

Więc dzięki temu mogę wyśpiewać tę pieśń

wyznaczoną przez wieki tylko dla mnie

Moja negatywna melodia przy morzu