Pieśń trzydziesta czwarta. Wiatr od morza

Nasze gardła wysuszone, wzmocnione

resztkami nut impregnowane wielokrotnie

Stoimy w oknach pokutującej i grzesznej Prory1

Największa ruina w okolicy nadająca się na eventy

czekając na Jego ruch na lękliwym postumencie

Fundamenty dawnej budowli siłą były gwałcone

Teraz to miękkie wszystko nareszcie i bezzębne

tylko przewiewa przez nią wiatr, hula niezłapany

Wszyscy mają otwarte gardła na roścież

Kąciki ust są nadcięte jak krocza przy porodzie

by się poszerzyć, by się nie rozerwać w sumie

gdy doda się wszystko i wyjdzie wynik bez reszty

Z otwartymi gardłami czekamy, pokalani

Wielkie organy z pociętymi otworami

puste, wydrążone, wyrestaurowane bardziej

tylko gardła pozostaną, po nas tylko gardła

Wiatr od morza powiewa spokojnie w naszą stronę

owiewa nasze policzki sine od wysiłku, od czasu

wwiewa się do naszych ust powoli i leniwie

porusza naszymi archeologicznymi szczątkami

strun głosowych, utkanych w węzły żeglarskie

drążąc te nasze tunele podziemne, podmorskie

wszystkie czyni gładkimi szlakami dla siebie

Przez drgnięcie wydobywają się z nas głosy

nieznane dotąd dźwięki, melodie, niewyśpiewywane

miliardowe organy brzmiące nie sobą, lecz Jodem

Nie pozwala nam śpiewać siebie, związuje nas

zabiera nasz ciężar z portu, wyprowadza w Pełne

Grube liny jedwabne, splotem krzyżykowym snute

ich wątki naprzemienne w porządku nieodgadnionym

Wciąga nas w głębokość, do której tęskniliśmy

Ten statek rozpruwa się w zetknięciu z wodą

Żyrandole roztrzaskują się, i marmury, i zaplecza

my w nim idziemy na dno, osnuci planktonem

po to, aby nie być już, by nie bywać i się nie pojawiać

zatracić się w tym dostojnym opadaniu w ramiona

które zaciskając się w pozdrowieniu, uwalniają nas

od śpiewania pieśni czyśćcowych

A ze zdziwienia otworzą się nam dzioby nienasycone

Przypisy:

1. Prora — ośrodek wypoczynkowy na wyspie Rugii, zbudowany przez nazistów. [przypis edytorski]