Pieśń trzydziesta piąta. Bambola z funkcją śpiewania

Mam taką funkcję w sobie, mogę śpiewać

Funkcja niezwykle pożądana wśród was

kolekcjonerów pamiątek z dziwnych miejsc

Czarne wydłużone rzeźby z pseudohebanu

Udawanie materiałów, udawanie wzruszenia

z udawania ciebie i mnie, wiekuiste podróby

Jestem wieczną sierotą pozostawianą w przejściach

Czy ktoś mnie przygarnie ze względu na wygląd?

Mieszkałam w Kinoni, rodzice zginęli w walkach

Nikt nie znał ich z imienia, z nazwisk źle napisanych

Nikt mnie nie znał, leżałam jak porzucona zabawka

która pociesza wokół wszystkich swymi zdrobnieniami

bez tkanych białych kwiatków na bluzce

w ułożonych pęczkach, w pęczkach smażonych

bez żadnych wstążek na sukience, trzeba oszczędnie

Przy ulicy Pamiątkowej jest taki smutny plac zabaw

porozrzucane są tam deszczowe mioty dżdżownic

tak boleśnie czują wszystko w porach suchych

braki opiekunów do przytuleń, choć chwilowych

a ja żywiłam się zgniłymi bananami

więc nimi pachniałam doszczętnie

Mój głód był największy na świecie

Byłam głodna wszelkich bananowych eliksirów

radości i zapachów szczęścia, i najedzenia

Cała lepiłam się od słodkości porzucenia

od odwróconych spojrzeń w inne strony

dlatego przyczepiałam się do wielkich drzew

gdzie czułam się bezpieczna, gdzie duża mama

przyjaźnie częstowała mnie tłustym cieniem

zawsze nachylając się do mnie gościnnie