Pieśń trzydziesta szósta. Piesń Wija do bruny

solo

A któż tu leży pod naszymi stopami? Tak, tak, już cię rozpoznaję

Czyż to nie jest brudna bruna i cóż, me dziecię, powiesz mi teraz?

Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie bardzo nie żałuję?

Klęknij, szepcz, szepcz mi, coś złego uczyniła, o niebiańska córko?

Przybliż się do mnie, niechże cię zobaczę, niech cię trochę poznam

Wezmę cię na ręce i rozgrzebię od środka, zobaczymy, cóż jest

Odkryjmy jeszcze, cóż za pozostałości masz w swym gardle

w śladach twych dawnych oczu rozczytuję pokrewieństwa inne

skryły się one za bruną, za tym kawałkiem rozpryśniętym w dal

Więc jak to tam było z tym pryzmatem na początku, gdzie reszta

czyżby się dostały w szpary wiekuiste inne niż nasze arkady?

Dawna bruna uciekała przed oblubieńcem w drodze na Miąskowo

najmocniej odpryśnięta, zawlekła się do grobowca rodzinnego

ponieważ za życia była pieprzniętą królewną, dzierżyła władzę

to teraz trzeba ją w odpowiednie szaty ubrać, w płaszcze purpurowe

Ten zestaw z płaszczem udręczonym podoba mi się, mój ulubiony

Zawijam cię jak ochłap po reszcie, która jeszcze pachnie w tobie

Nawet nie wiesz, jak żałosne jest używanie tak słabego języka pieśni

Gdzież jest twoje rodzeństwo, gdzież są Blu i Bianca skruszone?

Dlaczego nie przyprowadziłaś ich do mnie, dlaczego nie oszukałaś ich

wabikami, drzwiami wiecznie uchylonymi do mych komnat z ciepłem?

Och, jakże ja nienawidzę tych kolorowych kształtów ludzkich główek

Błękitne, białe i brunatne wzory podzielone wobec niego, no, no, no

A gdzież jest ta nasza piejąca pieśni, ja także chciałbym się jej ukłonić?

Została mi z polowania tylko bruna, już ja ją odpowiednio nauczę

Chce śpiewać, niech śpiewa, oto włożę w jej usta wielkie ciężary

Po cóż mi taka gerbera pod me łożysko, na co mi ten śmieć brunatny?

Widzicie, jak muszę wachlować się cytatami, jak uczony w piśmie

Myślałaś, że nie dostrzegę ułamania po innych w tobie?

Będziesz więc potrójnie po nieobecnych częściach cierpieć

jeżeli możliwe jest trzykrotnej mocniej cierpieć tutaj

a tu mi właśnie znajomy podpowiada, że jest dawka trzykrotna

czeka właśnie na ciebie, oczywiście, że jest możliwe dla ciebie

wszystko jest możliwe, nie ma rzeczy niemożliwych dla mnie

doprawdy, co za brawura czynów, do prawdy od prawdy

Jak widzisz, mam zacięcie do muzyki i słowa, niezwykle uzdolniony

Towarzyszy mi ciągły nadmiar kropek zakańczających te białe wiersze

Pozwól więc, że zlepię cię mocno w zakończenie interpunkcyjne

zatrzasnę cię w tobie z okazji tego niespodziewanego finału

ciągle zakończając się, pozostaniesz na zawsze znakiem zamazanym

w środku zamazanym swoim własnym kolorem, który tak lubisz

Arriwe’ derczi, bru’ na