Dziejba leśna, IV

IV

Miłość stroskana

Która godzina? Która w niebie zorza?

Nie czas na skargi! Świat właśnie jest taki!...

Dawnoś to w zbożu rwał chabry i maki?

Pokochaj zboże! Nic nie ma, prócz zboża!...

Czemuż tak patrzysz w otchłanie bezczasu, —

I mówisz: «Jakże pokocham tę zmorę?» —

Dawnoś to w lesie całował drzew korę?

Więc las pokochaj! Nic nie ma, prócz lasu!

«Przyszedłem na świat, poprzedzon żałobą,

I byle jaką odejdę stąd bramą» —

A cóż zabierzesz na drogę ze sobą,

Jeśli — nie wszystko, jeśli nie to samo?

Niech dusza twoja, miłością wielmożna,

Takim się żalem po nocach nie trudzi,

Że prócz tych roślin i zwierząt, i ludzi —

Nic na tym świecie pokochać nie można!

IV

Usta i oczy

Długo się usta moje karmiły twym ciałem,

Aż głodu ust mych doznałem, —

Boś ujęła im pieszczot w ostatniej godzinie,

Co przemijając, nie minie.

I odtąd, odrzucone w świat, słońcem rozbłysły,

Straciły rozum i zmysły —

I całują te głazy i te martwe rzeczy,

Które duch zdeptał człowieczy.

Całują księżyc w studni, słońce wśród alkierzy1

I wiatr, gdy na wprost uderzy,

I gniazda, które burza strąciła przedwcześnie,

I kwiaty w polu i we śnie, —

I całują u źródeł szemrzącego losu

Wszystko, co kwitnie bez głosu,

Wszystko, co pocałunków, złożonych w pokorze,

Oddać im nigdy nie może,

Jeno musi w to słońce zapatrzyć się złote

I, milcząc, przyjąć pieszczotę.

I radują się usta, że całować mogą

Wszystko, nie mając — nikogo!

I że wolno im teraz na kwiatach oniemieć,

I mając wszystko — nic nie mieć!

Zaś oczy, gdy się usta do kwiatów zbliżały,

Odbiły nagle — świat cały.

I radują się oczy, że nad ust szkarłatem

Z całym spotkały się światem!

IV

Wiersz konny

Pochylony ku światu — patrzę w cień mój konny,

Jak się obco przewija — skośny i postronny —

Wybojem dróg.

Mój cisawy2, któremu i głaz nie zacięży3, —

Zaświat w słońcu zwęszywszy — kark zagrzany tęży

W uparty łuk!

Woniejące od pola, z traw wywiane losy

Złączyły nas na wspólny bieg w tamte niebiosy

I w tamten las...

I kazały jednakim zespolić się ruchem

Na sny różne, co — jawy związane łańcuchem —

Śnią się raz w raz.

Dąb, migając za dębem, wstecz luźnie odlata4, —

W przerwach między dębami zaskoczona chata

Cofa się w jar!...

Ruczaj5, słońcu na ukos jarząc się samopas6,

Z oczu nagle nam znika, jak wylękły topaz7,

Mara wśród mar...

Stogi siana z bocianem lub wroną na czubie

Olbrzymieją do czasu, aż giną w przegubie

Minionych miedz!

I dobrze nam, i barwno, gdy skrajem źrenicy

Pochwycimy mak w życie lub kąkol8 w pszenicy,

By dalej biec!

I dobrze nam, i skrzyście9, gdy wpobok10 cmentarza

Chata szybą od blasku oślepłą przeraża

Daleki step —

Lub gdy srebrem oparty o wierzchołek drzewa

Obłok — snem rozwidniony — na słońcu wygrzewa

Kudłaty łeb!

Bezmiar nozdrza nam szarpie i wre w naszym pocie,

A my piersią zdyszaną na własnej tęsknocie

Kładziem się wzdłuż!

W jeden tętent dwa nasze stapiając milczenia,

Sprzepaszczamy się w zamęt bystrego istnienia

Obojgiem dusz!

Czy to śmierć się tak dymi w zdybanym11 bezkresie?

Tak, to — ona! To — ona! Bo tak właśnie zwie się.

Tchu w piersi brak!...

Trzeba przemknąć pomiędzy śmiercią a pokrzywą...

Cisak12 w nicość się gęstwi pogmatwaną grzywą,

Jak lotny krzak!

Jeszcze chwila — a niebo skończy się! Lecz niech no

Próżnie zowąd wybłysłe ku nam się uśmiechną

Zza mgieł i wzgórz,

A my, łamiąc przeszkody, groźniej i pochmurniej

Pośpieszymy w tę otchłań na wieczysty turniej

Tamtejszych burz!

Jakiś blady mieszkaniec chmur — z niebios wybrzeża

Widzi, że wicher w locie o pierś nam uderza

Jak stal o stal, —

I nie może rozeznać poprzez kurzaw zwoje,

Co się stało na ziemi, że tych kształtów dwoje

Mknie w jedną dal?

I nie może zrozumieć w swoim wniebowzięciu,

Czemu z wyżyn drapieżnych spadł na kark zwierzęciu

Człowieczy stwór?

I dlaczego dwie zmory różnego obłędu

Zbiegły się, aby zdwoić czar swego rozpędu

Do innych zmór?

IV

Ciało me, wklęte

Ciało me, wklęte w korowód13 istnienia,

Wzruszone słońcem od stóp aż do głów,

Zna ruchy dziwne i znieruchomienia,

Które zeń w śpiewie przechodzą do słów.

Zna pląsy gwiezdne, wszechświatów taneczność

I wir, i turkot rozszalałych jazd, —

Pieśnią jest życie i pieśnią jest wieczność

W takt mego serca i nie moich gwiazd!

Gdy wieczór na noc do snu się układa,

Zmierzchami tłumiąc purpurowy żal,

Bóg, niby z nieba strącona kaskada,

W pierś mą uderza i rozdzwania w dal...

I drgają w piersi rozdzwonione losy,

Bije do głowy rozśpiewana krew,

I pieśnią całe ogarniam niebiosy,

I ziemię całą widzę poprzez śpiew!

IV

Jak niewiele ma znaków

Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,

Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało...

Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!

Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,

I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?...

Nie dlatego, że widzę, nie przeto, że słyszę.

I usta moje bledną, a to ten ból biały

Nie dlatego, że zmarły, lecz bardzo kochały,

I uśmiech nie dlatego trwa na nich przelotem,

Żeby się uśmiechały... sam uśmiech wie o tem14.

A gdy ciebie wspominam — świat mi cały gaśnie,

Bo tak oczom potrzeba — tak chce się im właśnie!

A dłonie załamując, wiem, że nie z rozpaczy,

Lecz nie mogę inaczej — nie mogę inaczej.

IV

[Śni się lasom — las...]

Śni się lasom — las,

Śnią się deszcze.

Jawią się raz w raz

Znikłe maje.

I mijają znów,

I raz jeszcze...

A ja własnych snów

Nie poznaję.

IV

Dłoń zanurzasz w śnie...

Dłoń zanurzasz w śnie,

W zagrobowym cieniu.

Nie znajdujesz — mnie,

Wołasz po imieniu!

A ja — leżę tu,

Gdzie ma być nas — dwoje...

Brak mi tylko — tchu,

Oto — ciało moje...

IV

[Mrok na schodach...]

Mrok na schodach. Pustka w domu.

Nie pomoże nikt nikomu.

Ślady twoje śnieg zaprószył,

Żal się w śniegu zawieruszył.

Trzeba teraz w śnieg uwierzyć

I tym śniegiem się ośnieżyć —

I ocienić się tym cieniem,

I pomilczeć tym milczeniem.

IV

Boże, pełen w niebie chwały

Boże, pełen w niebie chwały,

A na krzyżu — pomarniały —

Gdzieś się skrywał i gdzieś bywał,

Żem Cię nigdy nie widywał?

Wiem, że w moich klęsk czeluści

Moc mnie Twoja nie opuści!

Czyli razem trwamy dzielnie,

Czy też każdy z nas oddzielnie.

Mów, co czynisz w tej godzinie,

Kiedy dusza moja ginie?

Czy łzę ronisz potajemną,

Czy też giniesz razem ze mną?

IV

Pogrzeb

Słyszę, jak deszcz po liściach coraz gęściej pluska.

Tak mnie nuży zwłok moich w zaświaty wywózka

Na kołach, co się kręcą, choć nie wiedzą15 drogi!...

Dla mnie już tylko — mroki i mroków rozłogi16!

Boże, czemuś dał duszę, co snu musi żebrać, —

I życie, które można tak łatwo odebrać?

I czemuś mnie z takiego utworzył marliwa17,

Że mnie w tę obcą ciemność byle noc porywa?

Czemu nieśmiertelniejesz18 na moim pogrzebie?

Czemuś zabił mnie jadem, co nie truje ciebie?

Czemu nuży mnie zwłok mych w zaświaty wywózka,

A deszcz po żywych liściach coraz gęściej pluska?...

IV

Śmierć wtóra

Dwojgu zmarłym w cmentarza zakątku

Dawna miłość śni się od początku, —

I westchnęli, i po małej chwili

Wspomnieniami ust się połączyli.

Usta, usta! Próchno w was migota!

Któż odgadnie, że to jest — pieszczota?

Któż pomyśli, że to jest kochanie —

Pocałunków trudne wspominanie?...

Słodka jeszcze jest taka żałoba:

Cień — cieniowi, mgła — mgle się podoba.

Ale szczęście nie potrwało długo:

Niespodzianie zmarli śmiercią drugą...

Boże, Boże! Gdzie twoje lazury?

Straszno zmarłym umierać raz wtóry!

Straszno nie być pod żadnym namiotem...

Cicho — ciszej... Nie mówmy nic o tem19...

Przypisy:

1. alkierz (daw.) — mały, boczny pokój. [przypis edytorski]

2. cisawy — koń maści czerwonobrunatnej. [przypis edytorski]

3. zaciężyć — dziś popr.: zaciążyć. [przypis edytorski]

4. odlata — dziś popr. forma 3 os. lp cz.ter.: odlatuje. [przypis edytorski]

5. ruczaj — mała rzeczka, strumień. [przypis edytorski]

6. samopas (daw.) — bez opieki, w pojedynkę. [przypis edytorski]

7. topaz — minerał, kamień ozdobny, przezroczysty, niebieskawy lub żółtawy. [przypis edytorski]

8. kąkol — chwast zbożowy o purpurowych kwiatach i trujących nasionach. [przypis edytorski]

9. skrzysty — iskrzący. [przypis edytorski]

10. wpobok (daw.) — obok. [przypis edytorski]

11. zdybany — znaleziony. [przypis edytorski]

12. cisak — koń cisawy, tj. o czerwonobrązowej sierści. [przypis edytorski]

13. korowód — szereg osób posuwających się jedna za drugą. [przypis edytorski]

14. tem — dziś popr. forma Ms. lp r.n.: tym; tu zachowano starą formę ze względu na rym. [przypis edytorski]

15. nie wiedzieć (daw.) — nie znać. [przypis edytorski]

16. rozłóg — otwarta przestrzeń. [przypis edytorski]

17. marliwo (neol.) — substancja podległa śmierci. [przypis edytorski]

18. nieśmiertelnieć (neol.) — stawać się nieśmiertelnym. [przypis edytorski]

19. tem — dziś popr. forma Ms. lp r.n.: tym; tu zachowano starą formę ze względu na rym. [przypis edytorski]