IV

Jak niewiele ma znaków

Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,

Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało...

Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!

Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,

I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?...

Nie dlatego, że widzę, nie przeto, że słyszę.

I usta moje bledną, a to ten ból biały

Nie dlatego, że zmarły, lecz bardzo kochały,

I uśmiech nie dlatego trwa na nich przelotem,

Żeby się uśmiechały... sam uśmiech wie o tem1.

A gdy ciebie wspominam — świat mi cały gaśnie,

Bo tak oczom potrzeba — tak chce się im właśnie!

A dłonie załamując, wiem, że nie z rozpaczy,

Lecz nie mogę inaczej — nie mogę inaczej.

Przypisy:

1. tem — dziś popr. forma Ms. lp r.n.: tym; tu zachowano starą formę ze względu na rym. [przypis edytorski]