[Już czas ukochać w sadzie...]

Już czas ukochać w sadzie pustkowie bezdomne,

Ptaki niebem schorzałe i drzewa ułomne,

I płot, co tyle desek w złe stracił godziny,

Że na trawę cień rzuca przejrzystej drabiny.

Już czas ukochać wieczór z tamtej strony rzeki,

I zmarłego sąsiada ogród niedaleki,

I ciemność, co, nim duszę sny do snu uprzątną,

Żywi nas po kryjomu dobrocią pokątną.

Już czas ciułać okruchy ostatniego znoju

W ubogich złocistościach zlękłego pokoju,

I skroń złożyć w twe ręce, wycieńczone mgłami, —

I nie płakać — nie płakać wspólnymi siłami!