I

Krajobraz utracony

Czemu obcą mi wioskę z zwykłych lip gromadą

Wspominam jak dostępną niegdyś tajemnicę,

Gdzie owiec znakowanych natłoczone stado

Napełniło — już znikłą na zawsze ulicę?...

Czemu dziś we wspomnieniu tak pilnie je śledzę?

Ruch każdy, snem sprawdzony, odtwarzam zawzięcie...

Czas mijał... One — w czasu wbłądziły niewiedzę

I, nagle bezładniejąc, znikły na zakręcie.

I czemu czuję w piersi zdławiony płacz boży

Na myśl, że nie zaszumią tamtych pól powiewy,

I że się nie rozwidnią światłem tamtej zorzy

Zgubioną wełną owiec pośmiecone krzewy?